Wasteland 2 - Zwiedzając Pustkowia część I - Arizona roarin' risin'


Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, prezentujemy dziś pierwszą część naszego nowego cyklu „Zwiedzając Pustkowia”. Jak nietrudno wywnioskować po nazwie, będziemy się w nim przyglądać Wastelandowi 2 pod kątem umieszczonych w nim lokacji - wiele z nich ma bowiem tę ciekawą dla postapokaliptycznych gier właściwość, iż nawiązują one do jakiegoś rzeczywistego „przedwojennego” miejsca, co nie zawsze jest tak oczywiste dla osób żyjących poza USA. Stopień tych inspiracji jest oczywiście dość różny: niektóre z nich przeniesiono niemal jeden do jednego, inne oddają tylko ogólny charakter lub w żartobliwy sposób odwołują do historii danego miejsca, zaś kolejne użyczyły jedynie swojej nazwy i położenia na mapie. Na pierwszy ogień bierzemy spaloną słońcem i radiacją Arizonę.

Choć chronologicznie pierwsza i stanowi niemal połowę gry, Arizona nie jest niestety specjalnie wdzięcznym miejscem, jeśli chodzi o opowiadanie o przeniesionych do wirtualnego świata rzeczywistych miejscach - pierwsza część serii była pod tym względem znacznie bogatsza. Niemniej jednak to, co przeniesione zostało, może wywołać niemałe zaskoczenie:


Damonta - czy może raczej powinniśmy powiedzieć Davis–Monthan AFB, to baza sił powietrznych USA położona osiem kilometrów na południowy wschód od centrum miasta Tucson, której najsłynniejszą część stanowi tzw. The Boneyard - największe cmentarzysko wycofanych z aktywnej służby samolotów US Air Force, US Coast Guard, US Navy i US Marine Corps. Historia jednostki sięga roku 1925, kiedy to amerykański rząd za 19,5 dolara zakupił 650 akrów półpustynnych terenów w południowej części Arizony. Teren ten został przeznaczony pod budowę lotniska wojskowego, które na wniosek mieszkańców Tucson nazwano imieniem pochodzących z tego miasta pilotów: Samuela Davisa i Oscara Monthana. W czasie drugiej wojny światowej na terenie bazy zlokalizowano Centrum Szkolenia i Zgrywania Załóg samolotów bombowych, które rozwiązano wraz z jej końcem.
Pokonanie państw Osi stanowiło punkt zwrotny dla dalszych losów lotniska. Po zakończeniu działań zbrojnych pojawił się bowiem palący problem co zrobić z nadwyżkami uzbrojenia - armia na czas pokoju mogła przejąć jedynie około 20% znajdujących się obecnie w służbie samolotów, zaś sprawę komplikował dodatkowo gwałtowny rozwój nowego napędu odrzutowego, zwiastującego koniec epoki maszyn z silnikami tłokowymi. Do 1947 roku na wszystkich lotniskach zgromadzono sprzęt o łącznej wartości przeszło 10 mld dolarów. Ponieważ w ciągu roku zdołano zutylizować sprzęt o wartości zaledwie 8 milionów, kontynuowanie prac w takim tempie groziło sparaliżowaniem działalności wielu baz na okres kilku lub nawet kilkunastu lat. Poszukując optymalnego rozwiązania zwrócono uwagę na lotnisko Davis-Monthan. Jak się bowiem okazało, dzięki idealnym warunkom klimatycznym (niewielkie wahania temperatury w ciągu doby, bardzo mała wilgotność powietrza, jedne z najniższych w całym kraju opadów deszczu oraz wypalony słońcem twardy jak skała grunt) możliwe było przechowywanie samolotów na wolnym powietrzu, bez potrzeby budowania hangarów i magazynów oraz wylewania betonowych pasów startowych i dróg kołowania. Składowane maszyny albo kanibalizowano, wymontowując z nich części zapasowe, albo pokrywano specjalnym kauczukowym kokonem, aby mogły doczekać lepszych dla siebie czasów i ponownie wzbić się w powietrze. Obecnie na liczącym przeszło 11 km² i sukcesywnie rozbudowywanym cmentarzysku znajduje się około 4400 maszyn.

Foto:

Jak więc widać postapokaliptyczna Damonta nad wyraz trafnie oddaje ducha rzeczywistego miejsca – czego jak czego, ale wraków i hangarów w niej nie brakuje. Więcej informacji o historii Davis-Monthan AFB można znaleźć np. tutaj albo tutaj


Świątynia Tytana - tak, wbrew pozorom jest to jak najbardziej realne miejsce, znane dziś jako Air Force Facility Missile Site 8 (571-7), Silos 8 lub po prostu Muzeum Pocisku "Tytan" (Titan Missile Museum). W latach 1963-1982 była to jedna z siedemnastu podziemnych wyrzutni pocisków ICBM Titan II otaczających wspomnianą już bazę sił powietrznych Davis-Monthan oraz pobliskie Tucson. Znajdująca się w stanie ciągłej gotowości bojowej załoga silosu była zdolna wystrzelić 9-megatonową głowicę nuklearną w ciągu raptem 58 sekund, zaś oddalony o maksymalnie 10 tys. km cel mógł być osiągnięty w ciągu niecałych 30 minut. Gdy w 1981 roku prezydent Regan ogłosił program modernizacji arsenału nuklearnego oraz związane z tym wycofanie pocisków Titan II ze służby, kolejne spośród 52 rozlokowanych na terenie całego kraju wyrzutni były sukcesywnie likwidowane. Wyjątek stanowił jedynie Silos 8, który przekształcono w muzeum. Zwiedzającym udostępniono praktycznie wszystkie pomieszczenia: trzypoziomowe centrum kontroli wyrzutni, kwatery obsługi, ośmiopoziomowy, głęboki na 42 metry silos, tunele łączące poszczególne części kompleksu, wieżę antenową i wiele innych. Największą atrakcję stanowi jednak umieszczony w środku silosu prawdziwy, wysoki na przeszło 32 metry Titan II. Ze względów bezpieczeństwa pocisk został oczywiście pozbawiony wszelkich cech bojowych (jego zbiorniki nigdy nie były napełniane paliwem, zaś sama głowica jest tak naprawdę atrapą pozbawioną ładunku, w której dodatkowo wycięto specjalną dziurę mającą pokazywać wszem i wobec, iż rzeczywiście mamy do czynienia z rozbrojonym egzemplarzem), zaś wrota wyrzutni na mocy specjalnego porozumienia z ZSRR zostały na stałe zablokowane i otwierają się tylko do połowy. Jak więc możemy przeczytać na oficjalnej stronie internetowej muzeum, nigdzie indziej na świecie zwiedzający nie mogą znaleźć się tak blisko ICBM w jej naturalnym operacyjnym środowisku. Ze względu na swój unikatowy charakter, w 1994 roku Silos 8 został ogłoszony Narodowym Pomnikiem Historycznym.
Jeśli chodzi o implementację kompleksu w samej grze, obrazy mówią więcej niż tysiąc słów. Oczywiście ze względów gameplayowych nie silono się na wierne przeniesienie obiektu jeden do jednego, ale zaskakująco wiele rzeczy pasuje, od niepozornego wyglądu wyrzutni z zewnątrz, po pozbawiony ładunku pocisk oraz ogólny rozkład pomieszczeń.
Więcej informacji o "Świątyni" można znaleźć tutaj oraz tutaj

Foto:


Silos 7 - podobnie jak Świątynia Tytana, tak i ten silos został zainspirowany siecią wyrzutni otaczających Tuscon. W tym wypadku nawiązanie do rzeczywistego miejsca jest jednak zdecydowanie luźniejsze, bowiem wszystkie wyrzutnie, poza przekształconym w muzeum silosem 8, zostały zlikwidowane. Nazwa "Silos 7" jest prawdopodobnie kolejną żartobliwą "kanibalizacją" na wzór Damonty, bowiem na północ od miasta znajdował się Silos 17 (prawdziwa "siódemka" położona była na południe od Tuscon)*. Niejako w rewanżu otrzymujemy jednak nawiązanie w nawiązaniu - znajdujący się w lokacji komputer dość specyficznie reaguje na wpisane ręcznie słowo-klucz "Joshua", co stanowi oczywistą aluzję do filmu "Gry wojenne" (WarGames) z 1983 roku.
*Choć oczywiście równie prawdopodobna jest teoria, że twórcy wzięli po prostu losowy numer, zaś silos na północy pasował im ze względów fabularnych. Niemniej jednak wciąż jest to obiekt, który posiada jakiś odpowiednik w rzeczywistości.

Foto:

Linki:
Dyskusja na naszym forum

Kategoria: